słońce wstaje wcześnie rano, księżyc wcale spać nie chodzi
życie mówi: ten kto wstaje rano, ten sam sobie szkodzi
ty nigdy nie powiesz do mnie "słońce" bo to taki głupi zwyczaj
ja się zgadzam, no bo do mnie pasuje bardziej "faza księżyca"
jest sobota, wcześnie rano, ja się nie chcę ruszać z łóżka
chociaż mieszkam w swym baraku, zawsze z rana krzyczę "służba!"
potem z kołdry nos wystawiam, uważnie nadsłuchuję kroków
słyszę, że nikogo nie ma - nie udało się w tym roku
a wieczorem twarz znowu w poduszkę, znowu głośno sobie szlocham
noszę krawat a nie muszkę, mimo to mnie świat nie kocha
chciałbym zmienić dziś swój żywot, nie chcę dłużej zbierać złomu
zrobię wszystko, otworzę piwo, ale się nie ruszę z domu
czas się zebrać, iść do pracy, albo chociaż wybrać studia
rano zaczynam od prasy, czytaj: przerzucanie gówna
pora już się wziąć za siebie, czytam dobre ogłoszenie
"płaca spora, pracy mało, niepotrzebne doświadczenie"
spisek wietrzę, nie jestem frajer, piję kawę - napój błotny
nie stać mnie na brazylijską, przecież jestem bezrobotny
resztką zęba kąsam bułkę - czerstwą lecz jestem uparty
z czerstwych to wolę pieczywo aniżeli czerstwe żarty
a wieczorem twarz znowu w poduszkę, znowu głośno sobie szlocham
noszę krawat a nie muszkę, mimo to mnie świat nie kocha
chciałbym zmienić dziś swój żywot, nie chcę dłużej zbierać złomu
zrobię wszystko, otworzę piwo, ale się nie ruszę z domu
po obiedzie - zupa z konserw - walę łbem o umywalkę
chociaż przecież, rzekł Augustyn, że zwyciężam póki walczę
zakrwawioną twarz podnoszę i taką dostrzegam w lustrze
jak się dzisiaj nie udało, może uda się pojutrze
już za chwilę słońce zajdzie, poszukuję w tym idei
że jak jutro z rana wstanę... nie, to wszystko się nie klei
mimo wszystko ocieram twarz krew zostaje na ręczniku
jutro znowu o trzynastej wczesny spacer po chodniku
a wieczorem twarz znowu w poduszkę, znowu głośno sobie szlocham
noszę krawat a nie muszkę, mimo to mnie świat nie kocha
chciałbym zmienić dziś swój żywot, nie chcę dłużej zbierać złomu
zrobię wszystko, otworzę piwo, ale się nie ruszę z domu
Pajac z fajansu
poniedziałek, 23 stycznia 2012
czwartek, 19 stycznia 2012
Epopeja pod sklepem
poeta winien być jak rzeźbiarz, zaś pióro winno być dłutem
a każde słowo w każdym wersie niczym w złocie wykute
ja jestem prymitywny bo piszę tylko gdy mam ochotę
a jeśli chodzi o złoto... ma pan może dwa złote?
a każde słowo w każdym wersie niczym w złocie wykute
ja jestem prymitywny bo piszę tylko gdy mam ochotę
a jeśli chodzi o złoto... ma pan może dwa złote?
wtorek, 17 stycznia 2012
Księga Nieurodzaju
pierwszego Bóg stworzył światło lecz nie stworzył prądu
drugiego oddzielił wodę od wody, trzeciego wodę od lądu
czwartego dnia odwiecznego Bóg dokonał wyboru
stworzył ciała niebieskie, lecz nie stworzył kolorów
dnia piątego stworzył wszystko co pływa i lata
szóstego - człowieka; kres tworzenia świata
siódmego ponoć odpoczywał lecz to tylko jest kawał
bo tak naprawdę dniem szóstym się kompletnie załamał
drugiego oddzielił wodę od wody, trzeciego wodę od lądu
czwartego dnia odwiecznego Bóg dokonał wyboru
stworzył ciała niebieskie, lecz nie stworzył kolorów
dnia piątego stworzył wszystko co pływa i lata
szóstego - człowieka; kres tworzenia świata
siódmego ponoć odpoczywał lecz to tylko jest kawał
bo tak naprawdę dniem szóstym się kompletnie załamał
niedziela, 15 stycznia 2012
Śliwkowe proroctwo
Nie zakwitły śliwki w sanktuarium La Madonna de Fiori
i przyszedł czas najwyższy by zacząć się zbroić;
we Włoszech kpią na północy, modlą się na południu
bo proroczo śliwki nie chciały kwitnąć w grudniu.
Nie zakwitły śliwki w maryjnym sanktuarium;
i przyszedł czas najwyższy by łykać valium;
jutro z samego rana, bądź o to spokojna
nie zakwitły śliwki, znaczy - będzie wojna.
Nie zakwitły śliwki w sanktuarium La Madonna de Fiori
i rok gromadzono zapasy -- bimber, mięso i słoik;
i minął rok i nastał kolejny mroźny grudzień
i wojny nie było; w chuja Was robią, ludzie.
i przyszedł czas najwyższy by zacząć się zbroić;
we Włoszech kpią na północy, modlą się na południu
bo proroczo śliwki nie chciały kwitnąć w grudniu.
Nie zakwitły śliwki w maryjnym sanktuarium;
i przyszedł czas najwyższy by łykać valium;
jutro z samego rana, bądź o to spokojna
nie zakwitły śliwki, znaczy - będzie wojna.
Nie zakwitły śliwki w sanktuarium La Madonna de Fiori
i rok gromadzono zapasy -- bimber, mięso i słoik;
i minął rok i nastał kolejny mroźny grudzień
i wojny nie było; w chuja Was robią, ludzie.
czwartek, 12 stycznia 2012
Dialog istotny
- Słyszałem o wielkim głazie, co przemierza przestrzenie przeszukując przejścia i zakamarki, coby znaleźć choć trochę żywota, coby się móc odnaleźć wśród ludzi, coby móc duszy kawałek wszczepić sobie. Głaz ten marzy o locie, marzy o locie w przestworza, przez całe dnie marzy. I marzy tak, zwiedzając świat, a ludzie patrzą nań i nie dowierzają - "no jak to, głaz tak idzie?", pytają, "no czego on tu szuka u nas. Jak głaz to pewnie zimny szuka, zimny jak głaz szuka".
- Dobra, dziadku, chujowa ta bajka, idę spać.
wtorek, 10 stycznia 2012
Dzień świra 2012
Dżizus kurwa ja pierdolę -- ja tu ginę, mamo!
Jestem skrajnie wyczerpany, a przecież jest rano...
Kurwa, jeszcze z tymi dziećmi jebanymi. Nie mogę.
Pułkownik w łeb sobie strzelił i upadł na podłogę;
Na wybory mi kazali iść, poszedłem wraz z synem;
... Żeby o życiu decydować za młodu, kiedy jest się kretynem?
Czytam, że Pawlak to, Tusk tamto, w SLD nie lepsi;
a jak tatuś zrobi dzióbek, to nie ma chuja we wsi...
Przecież moje życie, moje! miało wyglądać zupełnie inaczej...
To be kurwa, or not to be -- mój codzienny pacierz.
Jestem skrajnie wyczerpany, a przecież jest rano...
Kurwa, jeszcze z tymi dziećmi jebanymi. Nie mogę.
Pułkownik w łeb sobie strzelił i upadł na podłogę;
Na wybory mi kazali iść, poszedłem wraz z synem;
... Żeby o życiu decydować za młodu, kiedy jest się kretynem?
Czytam, że Pawlak to, Tusk tamto, w SLD nie lepsi;
a jak tatuś zrobi dzióbek, to nie ma chuja we wsi...
Przecież moje życie, moje! miało wyglądać zupełnie inaczej...
To be kurwa, or not to be -- mój codzienny pacierz.
poniedziałek, 9 stycznia 2012
Gdybym...
gdybym mówił językami ludzi i aniołów
a gorzałki bym nie miał
nic bym nie mówił
gdybym mówił językami ludzi i aniołów
a gaci bym nie miał
byłbym kurwą
gdybym mówił językami ludzi i aniołów
a pracy bym nie miał
byłbym tłumaczem
gdybym mówił językami ludzi i aniołów
a amfy bym nie miał
słaba biba
gdybym mówił językami cymbałów i dzwonów
a miłości bym nie miał
stałbym się jak człowiek brzęczący albo anioł brzmiący
gdybym mówił językami ludzi i aniołów
a języka bym nie miał
nic bym nie mówił
gdybym mówił językami ludzi i demonów
a glanów bym nie miał
nici z Woodstocka
a gorzałki bym nie miał
nic bym nie mówił
gdybym mówił językami ludzi i aniołów
a gaci bym nie miał
byłbym kurwą
gdybym mówił językami ludzi i aniołów
a pracy bym nie miał
byłbym tłumaczem
gdybym mówił językami ludzi i aniołów
a amfy bym nie miał
słaba biba
gdybym mówił językami cymbałów i dzwonów
a miłości bym nie miał
stałbym się jak człowiek brzęczący albo anioł brzmiący
gdybym mówił językami ludzi i aniołów
a języka bym nie miał
nic bym nie mówił
gdybym mówił językami ludzi i demonów
a glanów bym nie miał
nici z Woodstocka
piątek, 6 stycznia 2012
Ty
gdy Cię nie widzę tęsknię do Ciebie
tęsknię - jak Etiopczycy za chlebem
gdy Cię zobaczę przestaję się martwić
działasz na mnie jak skowronki nad Auschwitz
tęsknię - jak Etiopczycy za chlebem
gdy Cię zobaczę przestaję się martwić
działasz na mnie jak skowronki nad Auschwitz
wtorek, 3 stycznia 2012
Ostflucht
We Wrocławiu jest smutno, wieczna ulewa zmartwień
a w Krakowie, jak pada, to tylko na Brackiej;
Warszawa jest w snach poetów i w trumnie Niemena;
w Żelazowej był Chopin, u nas nie ma Chopina;
w kinie w Lublinie miał ją kochać tamten on;
w Katowicach jest huta, we Wrocławiu jest złom.
Kiedyś było inaczej, kiedyś nikt stąd nie spieprzał;
lecz dzisiaj mamy Wrocław, kiedyś było Breslau.
a w Krakowie, jak pada, to tylko na Brackiej;
Warszawa jest w snach poetów i w trumnie Niemena;
w Żelazowej był Chopin, u nas nie ma Chopina;
w kinie w Lublinie miał ją kochać tamten on;
w Katowicach jest huta, we Wrocławiu jest złom.
Kiedyś było inaczej, kiedyś nikt stąd nie spieprzał;
lecz dzisiaj mamy Wrocław, kiedyś było Breslau.
sobota, 31 grudnia 2011
Wynoszę śmieci w kapciach
chcieliśmy spacer, więc idziemy jak smutni samobójcy nad Odrę
coś wrzuciliśmy na tacę, choć ponoć do nas to niepodobne
kroczymy radośnie -nie mamy przecież problemów człowieku
i jeszcze głośniej - wszystko co mamy to ta kupa (śmiechu)
wszystko jest pięknie, więc idąc nad Odrą w świetle księżyca
będzie nam świetnie, docenimy nareszcie tę stronę życia
wszystko jest świetnie i jest piąta nad ranem
a o tej porze nic nie wydaje się takie same
idolem zdaje się nawet z Poznania Ryszard
a przecież wciąż bardziej przypominamy Rysia
chcieliśmy basen, więc idziemy jak chorzy ludzie do szpitala
odpalić racę, bo szpital zawsze siły witalne wyzwala
kroczymy dość smutno - mijamy ludzi z rakami mózgu
mówi się trudno - najwyżej będziemy też jeździć na wózku
wszystko będzie nieźle, przecież są większe tragedie na świecie
póki jeszcze żyjecie nie mówcie nic że mogło być lepiej
wszystko jest świetnie i jest piąta nad ranem
a o tej porze nic nie wydaje się takie same
idolem zdaje się nawet z Poznania Ryszard
a przecież wciąż bardziej przypominamy Rysia
coś wrzuciliśmy na tacę, choć ponoć do nas to niepodobne
kroczymy radośnie -nie mamy przecież problemów człowieku
i jeszcze głośniej - wszystko co mamy to ta kupa (śmiechu)
wszystko jest pięknie, więc idąc nad Odrą w świetle księżyca
będzie nam świetnie, docenimy nareszcie tę stronę życia
wszystko jest świetnie i jest piąta nad ranem
a o tej porze nic nie wydaje się takie same
idolem zdaje się nawet z Poznania Ryszard
a przecież wciąż bardziej przypominamy Rysia
chcieliśmy basen, więc idziemy jak chorzy ludzie do szpitala
odpalić racę, bo szpital zawsze siły witalne wyzwala
kroczymy dość smutno - mijamy ludzi z rakami mózgu
mówi się trudno - najwyżej będziemy też jeździć na wózku
wszystko będzie nieźle, przecież są większe tragedie na świecie
póki jeszcze żyjecie nie mówcie nic że mogło być lepiej
wszystko jest świetnie i jest piąta nad ranem
a o tej porze nic nie wydaje się takie same
idolem zdaje się nawet z Poznania Ryszard
a przecież wciąż bardziej przypominamy Rysia
Subskrybuj:
Posty (Atom)